Bitwa o Zamek Itter: gdy Amerykanie, Wehrmacht i Francuzi walczyli razem przeciw SS

Bitwa o Zamek Itter brzmi jak scenariusz wojennego filmu, który ktoś uznałby za zbyt nieprawdopodobny. Amerykańscy żołnierze, francuscy politycy, antynazistowski oficer Wehrmachtu i nawet były oficer SS znaleźli się po jednej stronie barykady. Po drugiej byli fanatycy Waffen-SS.

Wydarzyło się to naprawdę 5 maja 1945 roku, w ostatnich dniach wojny w Europie. III Rzesza już się rozpadała, ale jej najbardziej fanatyczne oddziały wciąż mogły zabijać.

Zamek jako więzienie VIP-ów

Zamek Itter w Austrii nie był zwykłym obozem jenieckim. Niemcy przetrzymywali tam ważnych francuskich więźniów politycznych, między innymi byłych premierów Édouarda Daladiera i Paula Reynauda, a także innych znanych więźniów związanych z francuską elitą.

Warunki były lepsze niż w obozach koncentracyjnych, ale nadal była to niewola. Pod koniec wojny sytuacja stała się szczególnie niebezpieczna. Gdy niemiecka administracja się rozpadała, więźniowie bali się, że SS może ich zabić, zanim dotrą alianci.

Najdziwniejszy sojusz wojny

W obronie zamku wzięli udział żołnierze amerykańscy dowodzeni przez kapitana Johna „Jacka” Lee, a także grupa żołnierzy Wehrmachtu związanych z majorem Josefem „Seppem” Ganglem. Gangl był Austriakiem, który pod koniec wojny współpracował z ruchem oporu i chciał chronić więźniów.

To właśnie ten element czyni bitwę tak niezwykłą. Ludzie, którzy jeszcze niedawno formalnie stali po przeciwnych stronach, walczyli razem przeciw oddziałom SS. Wojna w swoich ostatnich godzinach potrafiła stworzyć sojusze, których żaden sztab wcześniej by nie zaplanował.

Oblężenie zamku

Oddziały Waffen-SS zaatakowały zamek. Obrońców było niewielu, a ich siła ogniowa była ograniczona. Do obrony wykorzystano między innymi amerykański czołg Sherman, który jednak został zniszczony.

Francuscy więźniowie również włączyli się do walki. Według relacji Jean Borotra, słynny tenisista i jeden z więźniów, wydostał się z zamku, aby sprowadzić pomoc. W trakcie walk zginął major Gangl, trafiony przez snajpera, gdy chronił jednego z francuskich więźniów.

Odsiecz i koniec starcia

Gdy sytuacja stawała się krytyczna, na miejsce dotarły amerykańskie posiłki. Atak SS załamał się, a więźniowie zostali uratowani. Bitwa trwała krótko i nie zmieniła losów wojny, która i tak kończyła się na oczach świata.

Jej znaczenie jest jednak symboliczne. W samym końcu wojennego piekła ludzie potrafili wybrać przyzwoitość ponad rozkaz, a dawni przeciwnicy mogli stanąć po jednej stronie, gdy po drugiej była fanatyczna przemoc.

Dlaczego ta historia jest tak niezwykła?

Bitwa o Zamek Itter łamie prosty, czarno-biały obraz wojny. Nie dlatego, że unieważnia winę Wehrmachtu albo zbrodnie III Rzeszy. Nie unieważnia. Pokazuje jednak, że w ostatnich dniach wojny granice lojalności, strachu i odwagi potrafiły przebiegać w sposób zaskakujący.

Josef Gangl zapłacił życiem za decyzję, by chronić więźniów przed SS. Kapitan Lee zaryzykował własnych ludzi, by uratować osoby, których formalnie nie musiał ratować. Francuscy więźniowie, zamiast biernie czekać, chwycili za broń.

Co warto zapamiętać?

Bitwa o Zamek Itter nie była wielką operacją strategiczną. Była małą bitwą z wielkim znaczeniem moralnym. Pokazała, że nawet w ostatnich godzinach wojny można było wybrać człowieczeństwo zamiast ślepego posłuszeństwa.

FAQ

Kiedy odbyła się bitwa o Zamek Itter?

5 maja 1945 roku, kilka dni przed kapitulacją Niemiec.

Kto walczył po stronie obrońców?

Amerykańscy żołnierze, francuscy więźniowie, żołnierze Wehrmachtu przeciwni SS oraz pojedynczy byli żołnierze niemieccy obecni w zamku.

Dlaczego bitwa jest wyjątkowa?

Bo była jednym z nielicznych przypadków, gdy Amerykanie i żołnierze Wehrmachtu walczyli po tej samej stronie przeciw Waffen-SS.

Źródła i dalsza lektura

Przewijanie do góry